sobota, 12 listopada 2016

Sinterklaas czy Mikołaj?

Sinterklaas czy Mikołaj? 

Nasze dzieci mieszkają w Holandii. Uczymy ich polskiego, opowiadamy o naszej ojczyźnie, naszych tradycjach. Na Wigilię jedziemy do Polski, a jeśli zostajemy w Holandii- szukamy w polskich sklepach karpia i pieczemy makowce. Dobrze jednak jeśli równocześnie świętujemy Dzień Króla i uczestniczymy z dziećmi w holenderskich tradycjach. To dla nich ważne- czuć się częścią grupy równieśniczej, a mieszkając w Holandii czy tego chcemy czy nie, grupą równieśniczą dla naszych dzieci są koledzy ze szkoły, czyli w większości Holendrzy. Dobrze by więc było, aby oprócz polskich świąt i zwyczajów uczestniczyć z dzieckiem w holenderskich wydarzeniach i tradycjach.

Sinterklaas
Większość z tych tradycji pięknie się uzupełnia. Dzień Mamy- w Holandii świętowany zawsze w drugą niedzielę maja, w Polsce zawsze 26 maja- można obchodzić dwa razy. W Sylwestra można jeść oliebollen a w Tłusty Czwartek Pączki. Na Wielkanoc malować pisanki i szukać czekoladowych jajeczek w ogrodzie. Organizować przyjęcia urodzinowe i świętować imieniny. 
Co jednak jeśli tradycje nie są tak łatwe do pogodzenia? Kiedy trzeba dokonać wyboru? Czy podarunki dzieciom powinien przynieść Sinterklaas 5 grudnia czy raczej Święty Mikołaj 6 grudnia? Czy pod choinką powinny być prezenty od Kerstmana, Świętego Mikołaja, Gwiazdora albo Aniołka? 

Kerstman



Każdy oczywiście sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ale wybór powinien być świadomy.
Dlatego warto wiedzieć, że holenderski Sinterklaas to bodajże najważniejsze rodzinne święto w kalendarzu Holendrów. Sinterklaas, przypływający łodzią parową z Hiszpanii, ubrany w mitrę, z pastorałem to bardzo charakterystyczna i spójna postać. Przyjeżdża co rok do Holandii, odwiedza dzieci, ma swój program telewizyjny- Sinterklaasjournal (który dzieci oglądają w szkole na lekcjach). Dzieci wierzą, bo trudno nie wierzyć, w jego istnienie i to, że to on przynosi prezenty w Pakjesavond. A te które już nie wierzą nie mogą zdradzić "wielkiej tajemnicy Sinterklaasa" kolegom z klasy. Jednym głosem tą historię opowiadają rodzice, nauczyciele, sąsiedzi, telewizja. Czy tego chcemy czy nie dzieci w tym będą uczestniczyć.  Polskie Mikołajki nie mają tak spójnej tradycyji. Dla niektórych to Mikołaj- biskup, dla innych Mikołaj w czerwonej czapce z pomponem przyjeżdżający z Laponii. W niktórych polskich regionach ten sam MIkołaj odwiedza dzieci 6 grudnia jak i 24 grudnia w wieczór wigilijny. Innym pod choinką zostawia prezenty Gwiazdor, Aniołek albo Jezusek. 

Jeśli opowiadamy dziecku bajkę o Mikołaju, zadbajmy by miało z tego zabawę taką jak koledzy. Jeśli to kwestia dziecięcej wiary w bajki- nie mieszajmy dzieciom historii, nie narażajmy na odstawanie od grupy, mówiąc że Święty Mikołaj przychodzi do polskich dzieci nie 5 a 6 grudnia a na dodatek wygląda jak Kerstman. Bo w Holandii gość z Laponii to Kerstman (w dowolnym tłumaczeniu Gwiazdor) czyli znana nam z tak wielu amerykańskich filmów postać w czerwonym kubraku w towarzystwie reniferów.

Dla Holenderskich dzieci wszystko jest więc jasne i czytelne- 5.12 Sinterklaas, 25.12 Kerstman. Dwie różne osoby, z różych światów. Warto dodać, że to Sinterklaas jest hojniejszy i przynosi najważniejsze prezenty. Kerstman ogranicza się często do mniejszych upominków. 

Naturalnie można to wszystko dzieciom wytłumaczyć, zburzyć bajkę. W końcu to tak my kupujemy prezenty :-) Kiedy jednak gramy w tę grę to grajmy na zasadach większości. A jeśli od początku mówimy dzieciom całą prawdę zadbajmy, aby nie psuły zabawy kolegom.

Wybierając życie poza Polską wybraliśmy wielokulturowość. Wielokulturowość, która zdecydowanie bardziej dotyczy naszych dzieci niż nas samych. Pozwólmy dzieciom na to, aby budowały swoje historie i własną tożsamość,  aby przeżywały swoje dzieciństwo wychowując się w równowadze obydwu kultur i tradycji.

tekst: Agnieszka Lonska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz